Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślub. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 lutego 2014

Projekt ulotki Weseliany

Pod koniec zeszłego roku miałam przyjemność zaprojektować ulotkę dla internetowego sklepu ślubnego Weseliana. Miał to być projekt lekki, nowoczesny, ale też taki trochę słodko - miłosny, bardziej pastelowy niż neonowy, z wykorzystaniem fotografii produktów dostępnych w sklepie. Format a6 jest stosunkowo mały, kiedy chce się zamieścić jakiś konkretny tekst i różne zdjęcia. Rozwiązaniem okazało się wpisanie wymaganego tekstu w tło, za obrazkami. Każda pojedyncza linijka jest widoczna pomiędzy zdjęciami tak, aby wszystkie słowa były czytelne.

Produkty ze zdjęć dostępne są w Weselianie. Od lewego górnego rogu: woreczki z migdałami, jednorazowe aparaty fotograficzne, pudełeczka w kształcie motylków z winietką, miody jako podziękowania dla gości, bańki mydlane, pudełeczka w kształcie krzesełek z winietką

Jednym z niemal flagowych przedmiotów w sklepie są figurki na tort. Z czystym sercem serdecznie je polecam. Są porcelanowe i świetnie wyglądają nie tylko na torcie, ale także na półce w mieszkaniu nowożeńców. Firma sprowadza je od producenta ze Stanów. Można się dziwić wysokiej cenie, ale jest to jakość, jakiej nie znajdziecie gdzie indziej. A zapewniam, że szukałam usilnie jakiegoś zamiennika na swój ślub i nie znalazłam. Do ceny wracając, nie opłaca się kupować ich na zagranicznych stronach, bo z wysyłką i tak koszt będzie bardzo zbliżony, a ewentualny zwrot krócej potrwa w Polsce (co w przypadku ślubów i zakupów często na ostatnią chwilę jest dość istotne). Zaznaczam, że nie jest to wpis sponsorowany! Figurki są piękne i sama mogłabym mieć ich kolekcję w domu. :D Warto jeszcze dodać, że w Weselianie istnieje możliwość personalizacji statuetek. Pracownicy sklepu z największą starannością przefarbują włosy państwa młodych, zmienią kolor kwiatów lub butów, czy "przebiorą" pana młodego w garniak o innym kolorze. :) Użyjcie fantazji i miejcie swoje podobizny na torcie weselnym! Tylko nie szalejcie zbytnio i opisujcie dokładnie, czego oczekujecie. Ciemny blond ma wiele odcieni... :)


Piszę o tych figurkach, ponieważ z racji swoich wszelkich walorów trzeba było umieścić je na ulotce. Wybrany został model "Na brzegu tortu". Zdjęcie stało się tłem dla loga i danych firmy. Pojawiła się też mała prośba o rozniesienie wieści o sklepie wśród znajomych i rodziny. W Weselianie znajdziemy nie tylko ślubne akcesoria. Są tam także dekoracje na chrzty, komunie i inne okazje. Mimo to większość zakupów dotyczy wesel, więc liczba klientów, którzy złożą tam kolejne zamówienia nie jest powalająca. Dobrze zatem, aby wieść o Weselianie niosła się w świat z ust do ust (ponoć to najlepszy rodzaj marketingu ;)).

Przycięty bok nie jest winą złego projektu, a przycięcia w drukarni.

sobota, 8 lutego 2014

Nieprzyzwoite t-shirty


Koszulki i bluzy z różnymi tekstami są z nami już od bardzo długiego czasu. Wiele młodych marek właśnie od tego zaczyna. Wydawać by się mogło, że niewiele potrzeba, aby taką koszulkę zaprojektować. Ciekawa typografia i chwytliwe hasło.

Wbrew ogólnym wyobrażeniom, aż tak łatwo to nie wygląda. W ilości dostępnych fontów można się pogubić, a jeszcze wypadałoby sprawdzić ich licencję. W necie jest mnóstwo stron z darmowymi krojami pisma, ale nawet jeśli tam jest napisane, że "róbcie z nimi, co chcecie", to i tak warto przeczytać jak to się ma do konkretnego wzoru. Na szczęście można znaleźć coś ciekawego do komercyjnego użytku. Z resztą część których używam, widziałam też u innych marek w kilku projektach.
Kiedy już znajdzie się ten idealny font, trzeba uważać, przed stwierdzeniem, że projekt jest gotowy. Mi wczoraj zdarzyło się, że kilka połączeń literowych totalnie do siebie nie pasowało i przy czarnym napisie pojawiły się białe pola w miejscach, gdzie litery na siebie nachodzą. Kroje pisma od pasjonatów, którzy je chętnie za darmo udostępniają światu, miewają błędy. Coś za coś - albo płacimy i się nie przejmujemy (przynajmniej mam taką nadzieję, że tak by było), albo musimy być bardziej uważni.

http://olborska.cupsell.pl/produkt/443799-Powszechne-normalne-torba.html
No ale nie do końca o tym chciałam pisać. :) Druga składowa sukcesu t-shirtu z tekstem to tenże tekst. Cytaty znanych ludzi, odniesienia do filmów, obecnych wydarzeń lub popularnych treści z sieci to jedno. Są to swego rodzaju gotowce, chociaż czasem są naprawdę extra i dobrze się sprzedają. Na przykład teksty "kim jestem? jestem zwycięzcą", "Schleswig & Holstein" czy "sorry, taki mamy klimat". :) No i są jeszcze teksty, które czerpiemy z życia, które mają być zabawne, zaczepne, prowokacyjne.

http://olborska.cupsell.pl/produkt/446840-Sex-drugs-alcohol-m-ski-t-shirt.html
I tu pojawia się pytanie - co chcemy przekazać? Co pomyślą ludzie, którzy zobaczą dziewczynę ubraną w t-shirt z naszym napisem? Zanim wprowadziłam do swojego sklepu pierwsze ciuchy z tekstami, przejrzałam sporo portali oferujących podobne. Wiele z nich odnosi się do luźnego stylu życia nastolatków, studentów, ale i powoli zupełnie dorosłych ludzi. Słowa seks, alkohol, czy z angielskiego bitch, fuck pojawiają się bardzo często. Zbyt często jak dla mnie. I żałuję. Bardzo dużo projektów pod względem wzorniczym jest naprawdę świetnych. I już prawie jestem gotowa je kupić, po czym zaczynam się zastanawiać, gdzie pójdę w czymś z napisem: "you. me. bed. now.". Gdybym chodziła tak po domu, Mąż by się ucieszył z pewnością. Ale nie chcę, żeby w osiedlowym markecie sąsiad śmierdzący fajkami czy ochroniarz chciał lecieć ze mną do łóżka. Ja z nimi nie chcę, więc po co mi taka koszulka? Inny przykład to "be my ex". Dla mnie trochę za późno, ci panowie, którzy są moimi ex, nimi pozostaną, a żaden nowy nie dołączy już do tego grona, po frytkach, jak to mówią. Szukałam czegoś ciekawego, co będzie się jakoś do mnie odnosić. Jestem mężatką, więc wszelkie teksty o boyfriendach i wspaniałym życiu singla odpadają. Nie widziałam fajnych koszulek dotyczących małżeństwa. Albo pochodzą ze stron typu "śmieszne koszulki" i wyglądają dość żałośnie, jakby je ktoś w Wordzie projektował albo ich wydźwięk jest w stylu "game over" i rysunek szczęśliwej panny młodej i jej zapłakanego męża. Mnie przestało to bawić. Jeśli znajdziecie w necie coś pozytywnego w tym temacie, to błagam, podrzućcie mi. Ile można być "too sexy for you"?
"Lick me, i'm delicious"? A fuj! Od razu wyobrażam sobie scenę, jak wszyscy goście w klubie lecą do takiej laski z wyciągniętymi, pijanymi jęzorami. Ble! Mogłabym mieć taką koszulę nocną, bo i czemu nie, wręcz byłoby miło, ale żeby na miasto tak? No to tyle w temacie mojego lekkiego zniesmaczenia. :) Oczywiście każdy ma swoje zdanie i jak widzę ludzi w takich ciuchach to nie komentuję. A firmy mające je w swojej ofercie, hmm, nie mój klimat, ale jeśli to im daje zarobek i sławę to ok. Wybić się nie jest łatwo. Każdy orze jak może. Biznes jest biznes i tyle. Dlatego też nie linkuję do koszulek z wymienionymi napisami. :) Markom życzę powodzenia. :)

http://olborska.cupsell.pl/produkt/446815-Can-t-wait-damska-bluza.html
http://olborska.cupsell.pl/produkt/447752-Love-My-Wife-m-ski-t-shirt.html
http://olborska.cupsell.pl/produkt/447788-Love-My-Husband-damski-t-shirt.html
Gdybym jeszcze miała trzy słowa dodać, to tym razem pozytywnie się wypowiem. Podziwiam marki, które robią extra projekty po polsku, np. Chrum.com, Łap Nas, One Mug Day, Pan Tu Nie Stał. W naszym języku zupełnie inaczej odbiera się to, co jest napisane na ciuchach, mam wrażenie, że bardziej dosłownie. Łatwiej jest napisać coś po angielsku, bardziej światowo, często krócej. A polski język jest piękny i ma wspaniałe, zapomniane słowa. Dlatego też jednymi z pierwszych moich koszulek są Oblubieniec i Oblubienica. W klimacie miłości (także małżeńskiej) i po polsku.

http://olborska.cupsell.pl/produkt/445469-Oblubieniec-m-ska-bluza-z-kapturem.html
http://olborska.cupsell.pl/produkt/445489-Oblubienica-damska-koszulka-bez-r-kawk-w.html

http://olborska.cupsell.pl/produkt/434129-Dzi-kuj-damska-bluza.html

Czy jest jeszcze ktoś komu brakuje ciuchów z pozytywnym nastawieniem? Wkurzają Was na koszulkach wszelkie "fuck you, bitches" czy lubicie to? Wolicie polskie czy angielskie napisy?

Zastanawiam się, czy jest dla kogo robić ubrania z takimi napisami.

środa, 6 listopada 2013

Suknia dla Alicji w Krainie Czarów

Ślub jak z bajki to marzenie większości kobiet. Wyobrażenia tego dnia zmieniają się, ale towarzyszą nam od czasu, kiedy przestajemy patrzeć na chłopców i całowanie z grymasem i dziecięcym "fuuuj" na ustach. Jednym z najważniejszych (wizualnie oczywiście) elementów tej uroczystości jest suknia ślubna. Ta jedna jedyna. Co prawda nie wszystkie panny młode muszą obejść niemal wszystkie salony w mieście i naprzymierzać się kilkadziesiąt modeli, nawet suknia kupiona w pierwszym butiku po dwóch przymiarkach innych sukien jest wyjątkowa. Gdyby taka nie była, nie zostałaby wybrana. Ile kobiet, tyle sposobów zakupu i podejść, jednak tą jedną suknię każda z nas z pewnością zapamięta do końca życia.


W wielu artykułach na temat mody coraz częściej pojawia się określenie, że "nasze społeczeństwo to coraz bardziej świadomi konsumenci, że wiemy, czego chcemy i potrafimy to znaleźć na rynku". Nie dotyczy to jedynie ubrań, ale wielu różnych dziedzin. Również organizacji ślubów. Większe możliwości, wybór, ogrom inspiracji w internecie. Jak pisałam jakiś rok temu w poście z pierwszą z moich licencjackich sukien ślubnych, wesela tematyczne, a przynajmniej przemyślane i spójne pod względem motywów dekoracyjnych i kolorów, nie są już nowością w Polsce. Wciąż odważne pomysły nie cieszą się dużą popularnością, ale nawet w Stanach, z których pochodzi większość zdjęć z blogów z inspiracjami weselnymi, takie uroczystości to coś nietypowego. Nawet, kiedy młodzi chcieliby odejść od klasycznych rozwiązań, często rodzina nie jest tym zachwycona i dla "świętego spokoju" wszystko zostaje po staremu, jak na tysiącach innych ślubów. Pamiętam, jak wiadomość o czarnych sukienkach moich druhen i moich czerwonych butach wzbudzały zdziwienie, nieraz delikatny protest, któremu się nie daliśmy, na szczęście.

Fajnym sposobem na "coś innego" jest dodanie koloru do ślubnej stylizacji. Nie chodzi jedynie o odcień bukietu, czy buty, ale dodatki do włosów, biżuterię, czy w końcu barwny element sukni ślubnej. Przykład widzicie poniżej - druga prezentowana na blogu kreacja z mojej pracy licencjackiej. Wybrałam czerwony pasa, ponieważ ten kolor często i tak pojawia się przy organizacji ślubów. Poza tym to kolor miłości, walentynkowych serduszek i bukietów róż towarzyszących wyznaniom.
Nieco dalsze skojarzenia to karty do gry, królowa kier i Alicja w Krainie Czarów. Suknia, którą zaprojektowałam jest bajkowa. Jednak jej bajkowość nie jest dosłowna. Wynika z moich skojarzeń i tematu, w którym ją umieściłam. Czerwień i szpic pasa, spódnica pokryta płatkami, które podczas tańca rozkładają się jak pąki na wiosnę kojarzące się odrobinę z Calineczką. Klasyczna linia sukni ślubnej z gorsetem i rozłożystym dołem jak u księżniczki. Każda kobieta mogłaby dopisać tutaj swoja bajkę.

Źródła zdjęć: http://www.bhldn.com/,  http://www.bialeinspiracje.pl/,   http://www.etsy.comhttp://www.homemadediva.com,  http://shop.vibrantbride.com
Te inspiracje i kolorystyka są mi szczególnie bliskie, bo u nas też kolorami przewodnimi była czerwień, czerń i srebro. No i wśród inspiracji jest zdjęcie mojego Męża, chociaż nie ślubne. :)

Modelka: Martyna Wojciechowska; fotograf: Jarosław Kawnik


Suknia wykonana jest w większości z tafty. Pas jest satynowy, spody płatków z organzy, dzięki czemu nie są takie ciężkie i rzeczywiście się unoszą, a dolna falbana z szyfonu. Pod spód oczywiście potrzebna była dość szeroka halka z kołem u dołu i dwiema tiulowymi falbanami.


Wracając do inspiracji... każda z nas jest taką Alicją i ma swoją Krainę (niekoniecznie) Czarów. Szukajcie swojej bajki i niech Wasz ślub będzie jej najwspanialszym momentem.
Wiele małżeństw z dziećmi co prawda mówi, że to narodziny maluchów są najlepszymi chwilami ich życia, ale większość bajek nie dochodzi do tego momentu i kończą się na hucznym weselu. Co nie znaczy, że wtedy jest koniec bajki i zaczyna się szara rzeczywistość. Nie, nie, nie! Żyją długo i szczęśliwie. Z wieloma wspaniałymi momentami. Bardziej filmowymi niż bajkowymi. Mniej w nich wyidealizowanej idylli, jakże podobnej do zakochania i perfekcyjnego ślubu, a więcej rzeczywistego szczęścia, prawdziwych chwil z niesfornym kosmykiem włosów, stertą ciuchów do prania, buraczkami na kremowym dywanie czy niestosownymi beknięciami dzieciaków.

wtorek, 6 listopada 2012

Suknia ślubna na zimę

Jesień za oknem, ale pierwszy śnieg już nas zaszczycił swoją obecnością jeszcze przed Świętem Wszystkich Świętych.

Na DaWandzie już Jarmark Świąteczny ruszył i wyszukiwarka prezentów. W sklepach pierwsze Mikołaje i bombki błyszczą na wystawach. Ja popijam herbatkę o smaku grzanego wina i tęskno mi za choinką. Mimo to jeszcze ze świątecznymi wpisami się wstrzymam. ;)

Wracam natomiast do mojej pracy licencjackiej (dzisiaj, kiedy został w końcu sformułowany i zgłoszony mój temat magisterki). Jest to pierwszy z sześciu postów prezentujących moją mini-kolekcję sukien ślubnych. Jak pisałam wcześniej, każda z kreacji została zaprojektowana z myślą o konkretnym motywie przewodnim wesela.

Tematy uroczystości można tworzyć w przeróżny sposób. Wszystko zależy od kreatywności, ale i chęci Narzeczonych. Jednym z prostszych rozwiązań jest wykorzystanie pory roku. Ona naprowadza nas na daną kolorystykę, ozdoby i detale, które możemy wykorzystać w całym procesie organizacji ceremonii i przyjęcia.

Zima przede wszystkim kojarzy się z chłodną kolorystyką, czystą bielą, płatkami śniegu, soplami, mrozem. Można jednak do tematu podejść z innej strony. Spójrzmy na tę porę roku zza okna. Biel - oczywiście, ale może być już cieplejsza, złamana pomarańczowym blaskiem świec. Odcienie gorącej czekolady, aromat grzanego wina i ciepło domowej atmosfery. Jeszcze innymi "prawami", a raczej przywilejami, rządzą się śluby organizowane w okolicy Świąt Bożego Narodzenia - przede wszystkim piękne dekoracje (w kościele darmowe! :) zawsze jakieś choinki z lampkami są). Motyw świętego Mikołaja, jodeł, a może karpia? :) Możliwości jest bardzo wiele.
Strój Państwa Młodych również jest uzależniony od pogody i temperatury. Tutaj bardziej zrozumiałe będą wszelkie płaszcze zamiast króciutkich bolerek, kaptury jako alternatywa dla welonów czy stroików, futrzane mufki i etole, rękawiczki, botki lub kozaczki zamiast typowych czółenek. Stylizacja na królową śniegu lub królewnę śnieżkę. :)

Źródła zdjęć:
http://www.bhldn.com/http://www.bialeinspiracje.pl/http://www.bridelle.pl/http://weseliana.pl/,
http://www.prestonbailey.com/http://www.etsy.com/

Tablica inspiracji pokazuje chłodną kolorystykę i motyw śnieżynek. W zaprojektowanej przeze mnie sukni spotykają się dwie struktury. W warstwach spódnicy możemy  dopatrzeć się inspiracji lodową taflą - idealnie gładka powierzchnia usztywnionej satyny. Asymetryczny gorset został pokryty koronką, której faktura nawiązuje do mroźnych wzorów, które zimą powstają na szybach (przynajmniej pamiętam takie wzory z dzieciństwa i starych nieplastikowych okien). Wykończenie dołu, góry i odpinanego ramiączka (rękawka?) zostało wykonane z bardzo sztywnej tafty (skłonność do zginania na poziomie kartki papieru do drukarki). Z jednej strony materiał ten jest błyszczący i śliski, z drugiej matowy. Dzięki tym właściwościom udało się uzyskać stojący rękawek i idealne rogi gorsetu. Spódnica nie jest połączona w żaden sposób z górą sukni. Trzy falbany zostały naszyte na podszewkę wykonaną ze wspomnianej wyżej sztywnej tafty. Przy takiej szerokości dołu, zastosowany materiał pozwala zachować pożądany kształt bez zastosowania dodatkowej halki z usztywnionym kołem.




Jak widać, mój projekt nie przewidywał dodatkowego odzienia dla Panny Młodej, które zimową porą byłoby niezbędne. Bez problemu myślę, że można by jednak coś dobrać, oferta na rynku jest dość bogata.
Poniżej kilka słabszych zdjęć mojego autorstwa z sesji nr 1. ;)





Do zdjęć i realizacji sukni można mieć trochę "ale", jednak nie będę ich wypisywać, bo może nie wszyscy zobaczą. ;) Dodam jedynie, że gdybym nie była ograniczona kosztami (taaak, 6 sukien ślubnych + moja własna w jednym roku to nie na mój portfel) materiały byłyby o wiele lepszej jakości, a nie tafta z wyprzedaży z Teatru Wielkiego, a koronka ze strychu od teściowej. :) No i uszyłaby ją krawcowa a nie ja z Mamą (bez której nie dałabym rady uszyć wszystkiego w terminie :*).

Za udział w obu sesjach bardzo dziękuję modelkom - Martynie Wojciechowskiej i Agnieszce Lubej (Luba? Czy Twoje nazwisko się odmienia?). :*
Pierwsze zdjęcia wykonał Jarosław Kawnik.

poniedziałek, 29 października 2012

Winietki

Proste, bez zbędnych udziwnień, pasujące do wielu weselnych stylizacji.

W sklepie Weseliana dostępne są już cztery modele wizytówek mojego projektu. Są dość uniwersalne, dzięki czemu sprawdzą się na wystawnych przyjęciach jak i skromnych uroczystościach, również nieweselnych. Jestem wielką zwolenniczką stawiania winietek, które wskazują gościom miejsce przy stole. W ten sposób unika się bałaganu oraz wielu niekomfortowych sytuacji. Oczywiście dobre rozsadzenie weselników nie jest wcale takie łatwe, trzeba przewidzieć wiele możliwości, przemyśleć kto z kim się już zna albo z kim będzie się dobrze bawił. Mimo to polecam takie rozwiązanie, które jest już bardzo częste. W sumie obecnie rzadko spotyka się imprezy bez winietek.

Te małe wizytóweczki wydają się drobnym szczegółem. Wiele par odkłada ich przygotowanie prawie do ostatniego dnia przed ślubem, a później okazuje się, że zdarzają się niepotrzebne problemy i dodatkowy stres. Warto pomyśleć o nich wcześniej. Dla osób, które nie mają zacięcia do ręcznego majsterkowania w papierze, polecam zamówienie winietek, jednak też odpowiednio wcześniej. Na rynku mamy bardzo duży wybór. Przed zakupem należy zrobić dobre rozeznanie, ponieważ modele, jak i ceny są bardzo różne.

Jeśli wybraliście motyw przewodni wesela, warto wykorzystać go również na winietkach. Mimo że są malutkie, ich mnogość wprowadza wrażenie porządku i przemyślenia szczegółów uroczystości, co jest bardzo pozytywnie odbierane przez gości. Czasem wystarczy odpowiednia kolorystyka. Z innej strony patrząc nie wolno też przesadzić. W momencie, kiedy wybraliście okazałe dekoracje stołów, wizytówki mogą być spokojniejsze, prostsze.


Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu prezentowane dzisiaj modele. Celowo są bardzo klasyczne i "typowe". Czasem właśnie najprostsze rzeczy najtrudniej znaleźć. Gdybyście mieli problem, poniższe dostępne są pod tymi linkami:










Oczywiście w palecie kolorów jest ich więcej. Czcionki także można wybrać wedle uznania.
Zapraszam do zakupów w Weselianie!

Polub Olborska Design na Facebooku,
by być jeszcze bardziej na bieżąco!


środa, 10 października 2012

Koszyczki na słodycze

Winietki i upominki dla gości w jednym.

Przeglądając ofertę wielu sklepów z dodatkami ślubnymi, można natknąć się na różnego rodzaju pudełeczka na słodkie prezenciki dla gości, np. migdały w lukrze, czekoladki, mini-ciasteczka czy cukierki. Opakowania te mają bardzo różne kształty. Od najprostszych sześcianików, rożków, torebeczek z organzy, przez motylki i krzesełka, po symboliczny ubiór młodej pary. Spotkałam się też z opakowaniami stylizowanymi na palmy, karoce księżniczek lub kinowe pudełka na popcorn.

Do kupienia na http://weseliana.pl
Do kupienia na http://www.incasagifts.com

Do kupienia na http://www.incasagifts.com

Możliwości jest, jak widać bardzo wiele. Nie widziałam jednak nigdzie takich opakowań w formie małych koszyczków. Wydawało mi się, że jest to banalny pomysł, który wszystkim od razu powinien wpaść do głowy. Mimo to na polskich stronach jeszcze papierowych nie widziałam, choć klienci są bardziej tradycyjni i rzadko wybierają coś niespotykanego i fantazyjnego. Niestety. :) 







Moja wersja jest wykonana z kartonu (przez co są tańsze niż z wikliny lub innych, bardziej "koszykowych" materiałów). Na pałąku zamieściłam wizytówkę z imieniem i nazwiskiem gościa, zaś na dnie karteczkę z podziękowaniem dla gości. Wszak taki właśnie jest cel obdarowywaniach ich upominkami, aby podziękować za ich obecność.
Kolor koszyczków oraz czcionka jest do wyboru. Na specjalne zamówienie można je dodatkowo ozdobić kokardkami, serduszkami, dżetami, czy innymi małymi cudami.
Zamówienia przyjmuję tutaj przez portal Artillo.pl:

Pokażcie winietki znajomym, którzy planują ślub! Nawet jeśli nie kupią u mnie to przynajmniej się zainspirują i może znajdą jakieś ciekawe swoje rozwiązanie. :)

wtorek, 9 października 2012

Upominki dla gości weselnych

Miły gest czy zbędny wydatek i problem?

Z obdarowywaniem gości podczas wesela małymi podarkami spotkałam się pierwszy raz trzy lata temu. Przy każdym nakryciu, bodajże w kieliszkach do wódki stały mini "bukieciki" z migdałami w białym lukrze udekorowanymi różowymi wstążeczkami. Przynajmniej tak mi się teraz wydaje, o ile mnie pamięć nie myli. Wtedy byłam tym troszkę zdziwiona, aczkolwiek było to bardzo pozytywne zaskoczenie. Pamiętam, że nie na początku nie wiedzieliśmy, co to jest, nie którzy zastanawiali się, czy mogą sobie to wziąć do domu, czy to się w ogóle je. :) Ale nikt nie powiedział, że bez sensu, wszystkim podobał się ten pomysł.

Kolejne spotkania z upominkami dla gości były na etapie pisanie licencjatu, kiedy zobaczyłam, jak wiele jest możliwości. Na kilku ślubach widziałam, jak podczas składania życzeń młodej parze przed kościołem, świadkowie częstowali gości cukierkami. Niektóre nawet miały zawieszki z tekstami podziękowań lub na papierkach widniały zdjęcia nowożeńców. Za to w ostatnią sobotę przy naszych weselnych nakryciach oprócz winietek stały słoiczki z kawą i herbatą oraz z cukrowymi serduszkami. Buziaki wielkie dla Nowożeńców!!! :* :)

Na naszym ślubie połączyliśmy upominki z winietkami. Dzięki temu zaoszczędziliśmy miejsce przy talerzach. Całość miała formę kolczyka z doczepioną karteczką z imieniem i nazwiskiem. Niestety był to prezent jedynie dla Pań, a osoby, które przyszły bez pary nie miały dwóch kolczyków, a jeden. Spore niedopatrzenie z naszej strony, przyznaję. W przedślubnym stresie i zamieszaniu zapomnieliśmy o tym. Winietki zostały zawieszone na złożonych w tubę i postawionych pionowo serwetkach, tzw. bankietówkach. Moim zdaniem bardzo ciekawie się to prezentowało. Gościom też się podobało, choć nie wszyscy zrozumieli, że to są kolczyki, które mogą sobie wziąć. ;) No cóż, zdarza się. :)




Dużo więcej gości było w kościele i ich też chcieliśmy jakoś obdarować. Na ławkach oprócz wspominanych wcześniej chusteczek, były również bańki mydlane z bilecikami. Niestety było ich za mało, zostały rozłożone w kilku pierwszych ławkach, a ludzie usiedli dalej. 



Tutaj apel do wszystkich gości chodzących na śluby - siadajcie jak najbliżej ołtarza! Dajcie się zobaczyć Młodym, niech wiedzą, że jesteście z nimi. Niefajnie jest obejrzeć się na boki i widzieć puste ławki. Skoro jesteście zaproszeni, to znaczy, że jesteście ważni, a najbliższej rodziny wcale nie ma tyle, żeby zajęli z osiem pierwszych rzędów. ;) Poza tym jak ktoś siada z tyłu, to mam wrażenie, jakby trafił na ślub przez przypadek albo czekał z utęsknieniem na koniec ceremonii (i być może początek zabawy weselnej).
Ostatnio sobie myślę, że młode mężatki i żonaci faceci są dyskryminowani w gronie rówieśników i może stąd te "żale". Wybaczcie. ;)

sobota, 22 września 2012

For your tears of joy

Podpatrzony patent na chusteczki dla gości.

Szukając inspiracji do pisania pracy licencjackiej byłam zdziwiona, jak wiele prezencików i podarków można ofiarować gościom na ślubie. W ogóle taka możliwość dopiero do mnie dotarła. Szukałam bardzo wnikliwie, nie raz byłam zaskoczona. W Polsce spotkałam się jedynie z cukierkami, migdałami w cukrze lub czekoladkami, szczytem było zdjęcie nowożeńców na papierkach. :) Na Amerykańskich stronach zobaczyłam "wiele przedmiotów", które można kupić, by uprzyjemnić gościom uczestnictwo w przyjęciu. Robi się specjalne koce, którymi goście mogą się okryć, kiedy mają ochotę pospacerować po ogrodzie, a jest chłodno, wystawia się kosze z japonkami, czyli tzw. flip-flops, które weselnicy mogą przywdziać, gdy zmęczą im się stopy eleganckim obuwiem. Widziałam specjalne wachlarzyki i parasolki. Pełno jest też w sieci małych prezencików w postaci mini-ramek na zdjęcia, magnesów wszelakich, notesików, długopisów, zakładek do książek, paczek zapałek, miniaturowych pudełeczek na biżuterię, buteleczek z alkoholem, słoiczków miodu czy herbaty. Oczywiście wszystko koniecznie musi być z inicjałami pary młodej i datą zawarcia przez nich małżeństwa.

Wymieniam to wszystko, nieco ironizując. Wiem, że nie każdy ślub w Stanach wygląda jak te, które widzimy w filmach. Może nawet mało który tak wygląda. Trzeba przyznać też, że wiele tych pierdółek jest dość drogich i nieużytecznych po ślubie. Jednak są możliwości! Nie mówię, że teraz z każdego Polskiego wesela goście mają wychodzić z walizką prezentów, bo to nie w tą stronę przecież działa. :) Pokazuję tylko możliwość. :) Tym bardziej, że jest wiele małych i (tanich) pomysłów na prezenty. Wystarczy rozejrzeć się po sieci. :)

Dzisiaj chciałam pokazać jeden z nich - chusteczki jednorazowe dla gości ślubnych. Pojedyncze chusteczki higieniczne, ładnie zapakowane i opatrzone stosownym tekstem. Oprócz miłego podarku jakim są, spełniają też funkcję użytkową (której brak można zarzucić wielu upominkom). Zagraniczne wyglądają na przykład tak:

Zdjęcia z  http://www.etsy.com/

Zdjęcia z  http://www.weddingbee.com/
Nigdzie nie znalazłam Polskich odpowiedników. Szukałam bardzo długo, zapewniam Was. ;) Spotkałam jedynie chusteczek w różne wzory - serduszka, napisy czy z parą młodą. Do kupienia tylko w paczkach, nie na sztuki. Fajne, ale jest to coś innego jednak.

Z kilku powodów. spodobał mi się pomysł tych jednorazowych chusteczek Nie wszystkich można zaprosić na wesele, a każdemu chciałaby się podziękować za przyjście. Poza tym, chcieliśmy poprosić gości o przyjęcie za nas Komunii Św, a przed ślubem nie ma jak o tym powiedzieć. Kiedy ksiądz o tym mówi, nie wszyscy słuchają. Część uważa, że tak mówi, bo musi, "taki zawód". Inaczej takie prośby są odbierane, kiedy kierują je Młodzi. Wielu osobom pomysł chusteczek bardzo się spodobał, niektórzy wzięli je na pamiątkę.
Oprócz sposobu komunikacji z gośćmi (tekst może być przecież dowolny), mają one aspekt praktyczny. W ferworze przygotowań zdarza się nie zabrać ze sobą chusteczek. Mogą być potrzebne w trakcie wzruszeń, ale i kiedy dopadnie kogoś niespodziewany katar. :) Wiele osób mówi, że nie płacze na ślubach. No cóż, że tak powiem... kiedyś musi być ten pierwszy raz. :) Nie będę wymieniać, kto u nas po raz pierwszy płakał, ale dodam, że nie była to jedna osoba. ;P 

Nasze wyglądały tak:

Trochę słabo je widać, ale tutaj są już na ławkach w kościele. Nie wpadłam na to, żeby sfotografować je wcześniej.
Oczywiście można część rozłożyć w kościele, a resztę zostawić i ustawić gdzieś na sali weselnej. Przyjęcie również jest pełne wzruszeń.

A teraz dobra wiadomość dla tych, którym pomysł jednorazowych chusteczek się spodobał!!!
Można je już kupić w Polsce! 
Bezpośredni link do chusteczek jest tu

Jest to ten sam model, który był u nas na ślubie, ponieważ jest robiony przeze mnie. :) Do wyboru macie dwadzieścia kolorów papieru i wstążek oraz trzynaście czcionek. Domyślnie tekst brzmi:

Jeśli z wzruszenie uronisz łzę jedną lub dwie,
Weź tą małą chusteczkę i otrzyj je.
Za Twą obecność jesteśmy bardzo wdzięczni,
Prosimy, przyjmij Komunię Św. w naszej intencji.
Katarzyna i Aleksander
10 lipca 2012

Nie upieram się przy nim. :) Nawet lepiej, jeśli każda para go zmieni na swój użytek. Albo wymyśli swój. Im bardziej "swój", tym lepiej. Ja już swój ślub miałam. ;P

Teraz różne wersje kolorystyczne. Są to jedynie przykłady. W łączeniu kolorów panuje pełna dowolność. Jedyne, czego nie polecam, to biały karton. Mało które chusteczki są tak białe jak kartki i mogą wyglądać na przybrudzone przy śnieżnobiałym papierze.
Jeśli chcecie zobaczyć wybór kolorów i czcionek, na stronie z chusteczkami należy wejśc w galerię zdjęć. Na samym końcu znajdziecie wzorniki.









Co o tym myślicie? Przydatny gadżet czy zbędny dodatek?

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *