Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadruki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadruki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 września 2014

Jestem najlepsza!

Dziewczyny z Love 2 Work od ponad miesiąca rozkręcają na swoim fanpagu świetną akcję. Codziennie udostępniają zdjęcia niesamowitych kobiet, które odważyły się napisać do autorek maila z kilkoma zdaniami na temat tego, w czym są najlepsze. A bywają w różnych rzeczach - od doszukiwania się we wszystkim drugiego dna (ach, jakie to kobiece!:)), przez bycie zorganizowaną i kochającą mamą, po szkolenie innych, profesjonalne doradztwo i ogólnie rzecz ujmując, ogarnianie całego wszechświata. Niektórzy być może traktują to jako tanią reklamę, ale nawet jeśli tak, to wymaga to sporej odwagi, żeby puścić w świat, w którym nic nie ginie, swoje zdjęcie (wyraźne, na którym Ty to Ty bez dwóch zdań!) ze swoją własną pochwałą.


Skąd pomysł na takie "przechwałki"? Tutaj macie wszystko wyjaśnione. Osobiście, zgadzam się z dziewczynami w 100%. Mało kto potrafi bez skrępowania i dłuższego zastanowienia opowiedzieć o swoich mocnych stronach i talentach. Co gorsza, zdarzają się ludzie, którzy uważają, że jest to w złym guście, mówić o sobie w superlatywach. Tkwiąc w takim rozumowaniu, zaniżają swoją wartość, nie przyznają się, gdy są w czymś dobrzy. I myślą, że są tacy eleganccy i grzeczni. A tu guzik prawda, bo często taka fałszywa skromność wygląda jak dopraszanie się o komplementy, a przyjmowanie ich w takiej sytuacji wychodzi dość niezgrabnie. Zatem, jak żyć? Po prostu nauczyć się mówić prawdę. Bez przechwałek i koloryzowania, ale z pewnością siebie i realnym podejściem do tematu.

Zachęcam wszystkich, także panów, do wzięcia udziału w akcji. Coś mi się wydaje, że machina się dopiero rozkręca i "najlepszych" będzie coraz więcej. Oby.


Druga strona medalu to przyjmowanie komplementów. Jak wiele kobiet ma z tym problem! I to w każdym wieku. Nastolatki się krępują i zaprzeczają, bo nie znają jeszcze swojej wartości, młode kobiety nie dowierzają w szczere pochwały, a te w kwiecie wieku gdzieś tam w środku martwią się ubiegającym czasem i z przyzwyczajenia niemalże machają ręką, nie dopuszczając do siebie miłych słów. Trzeba uwierzyć, że w każdej z nas jest piękno. I jest co chwalić! :) Jak nie nogi to włosy, jak nie umiejętności kulinarne to krawieckie, jak nie organizacyjne to interpersonalne. Każda z nas jest inna i każda na swój sposób zniewalająca, urzekająca, olśniewająca, oszałamiająca, zachwycająca i fascynująca...



czwartek, 27 marca 2014

Obrona pracy magisterskiej

Od dzisiaj oficjalnie jestem magistrem sztuki!!!

Po długich przygotowaniach (dosłownie mówiąc, dłuższych niż ustawa przewiduje) udało się ukończyć pracę pisemną i realizację tematu "Zmiana skali-zmiana znaczeń. Idea zamiany skali i funkcji, jako inspiracja poszukiwań własnych środków wyrazu w odniesieniu do tkaniny”. Przyjęta strategia projektowa zakładała jak najpełniejsze przedstawienie zjawiska zmiany skali w trzech elementach - formy przestrzennej czyli hamaka, struktury reliefowej czyli instalacji ze zmultiplikowanych poduszek oraz wzoru graficznego ukazanego w sześciu wariantach tkanin.

Poniżej moje realizacje zaprezentowane na uczelni. Fakt faktem jest to część korytarza, ale jak na możliwości wydziału uważam, że miejsce ekspozycji było jak najbardziej trafione. Ten fragment holu jest wydzielony, wygląda bardziej jak przejściowy pokój. Mogłam usunąć z niego wcześniejszą ekspozycję i zaprezentować wszystkie moje prace w jednym miejscu, w przestrzeni, a nie zupełnie płasko na jednej ścianie. Przechodząc z pokazu odzieży dwóch dyplomantek do sali, w której odbywały się obrony, komisja przechodziła pomiędzy moimi pracami. Mieli chwilę, żeby na spokojnie wszystko obejrzeć jeszcze przed egzaminem, widzieli reakcje i odbiór innych studentów.

Teraz moje prace przez jakiś jeszcze czas będą tam wisiały. Hamak został podwieszony wyżej, ale wciąż jest w tym samym miejscu.












A sam egzamin bardzo dobrze. Nie spodziewałam się tak wielu pozytywnych słów. "Silna osobowość, bardzo dobra praca, logiczny sposób myślenia, spójna całość, godne pozazdroszczenia" i gratulacje od wykładowców także niewchodzących w skład komisji składane przy okazji, w biegu. :) Studia magisterskie ukończone z oceną bardzo dobrą.

sobota, 8 lutego 2014

Nieprzyzwoite t-shirty


Koszulki i bluzy z różnymi tekstami są z nami już od bardzo długiego czasu. Wiele młodych marek właśnie od tego zaczyna. Wydawać by się mogło, że niewiele potrzeba, aby taką koszulkę zaprojektować. Ciekawa typografia i chwytliwe hasło.

Wbrew ogólnym wyobrażeniom, aż tak łatwo to nie wygląda. W ilości dostępnych fontów można się pogubić, a jeszcze wypadałoby sprawdzić ich licencję. W necie jest mnóstwo stron z darmowymi krojami pisma, ale nawet jeśli tam jest napisane, że "róbcie z nimi, co chcecie", to i tak warto przeczytać jak to się ma do konkretnego wzoru. Na szczęście można znaleźć coś ciekawego do komercyjnego użytku. Z resztą część których używam, widziałam też u innych marek w kilku projektach.
Kiedy już znajdzie się ten idealny font, trzeba uważać, przed stwierdzeniem, że projekt jest gotowy. Mi wczoraj zdarzyło się, że kilka połączeń literowych totalnie do siebie nie pasowało i przy czarnym napisie pojawiły się białe pola w miejscach, gdzie litery na siebie nachodzą. Kroje pisma od pasjonatów, którzy je chętnie za darmo udostępniają światu, miewają błędy. Coś za coś - albo płacimy i się nie przejmujemy (przynajmniej mam taką nadzieję, że tak by było), albo musimy być bardziej uważni.

http://olborska.cupsell.pl/produkt/443799-Powszechne-normalne-torba.html
No ale nie do końca o tym chciałam pisać. :) Druga składowa sukcesu t-shirtu z tekstem to tenże tekst. Cytaty znanych ludzi, odniesienia do filmów, obecnych wydarzeń lub popularnych treści z sieci to jedno. Są to swego rodzaju gotowce, chociaż czasem są naprawdę extra i dobrze się sprzedają. Na przykład teksty "kim jestem? jestem zwycięzcą", "Schleswig & Holstein" czy "sorry, taki mamy klimat". :) No i są jeszcze teksty, które czerpiemy z życia, które mają być zabawne, zaczepne, prowokacyjne.

http://olborska.cupsell.pl/produkt/446840-Sex-drugs-alcohol-m-ski-t-shirt.html
I tu pojawia się pytanie - co chcemy przekazać? Co pomyślą ludzie, którzy zobaczą dziewczynę ubraną w t-shirt z naszym napisem? Zanim wprowadziłam do swojego sklepu pierwsze ciuchy z tekstami, przejrzałam sporo portali oferujących podobne. Wiele z nich odnosi się do luźnego stylu życia nastolatków, studentów, ale i powoli zupełnie dorosłych ludzi. Słowa seks, alkohol, czy z angielskiego bitch, fuck pojawiają się bardzo często. Zbyt często jak dla mnie. I żałuję. Bardzo dużo projektów pod względem wzorniczym jest naprawdę świetnych. I już prawie jestem gotowa je kupić, po czym zaczynam się zastanawiać, gdzie pójdę w czymś z napisem: "you. me. bed. now.". Gdybym chodziła tak po domu, Mąż by się ucieszył z pewnością. Ale nie chcę, żeby w osiedlowym markecie sąsiad śmierdzący fajkami czy ochroniarz chciał lecieć ze mną do łóżka. Ja z nimi nie chcę, więc po co mi taka koszulka? Inny przykład to "be my ex". Dla mnie trochę za późno, ci panowie, którzy są moimi ex, nimi pozostaną, a żaden nowy nie dołączy już do tego grona, po frytkach, jak to mówią. Szukałam czegoś ciekawego, co będzie się jakoś do mnie odnosić. Jestem mężatką, więc wszelkie teksty o boyfriendach i wspaniałym życiu singla odpadają. Nie widziałam fajnych koszulek dotyczących małżeństwa. Albo pochodzą ze stron typu "śmieszne koszulki" i wyglądają dość żałośnie, jakby je ktoś w Wordzie projektował albo ich wydźwięk jest w stylu "game over" i rysunek szczęśliwej panny młodej i jej zapłakanego męża. Mnie przestało to bawić. Jeśli znajdziecie w necie coś pozytywnego w tym temacie, to błagam, podrzućcie mi. Ile można być "too sexy for you"?
"Lick me, i'm delicious"? A fuj! Od razu wyobrażam sobie scenę, jak wszyscy goście w klubie lecą do takiej laski z wyciągniętymi, pijanymi jęzorami. Ble! Mogłabym mieć taką koszulę nocną, bo i czemu nie, wręcz byłoby miło, ale żeby na miasto tak? No to tyle w temacie mojego lekkiego zniesmaczenia. :) Oczywiście każdy ma swoje zdanie i jak widzę ludzi w takich ciuchach to nie komentuję. A firmy mające je w swojej ofercie, hmm, nie mój klimat, ale jeśli to im daje zarobek i sławę to ok. Wybić się nie jest łatwo. Każdy orze jak może. Biznes jest biznes i tyle. Dlatego też nie linkuję do koszulek z wymienionymi napisami. :) Markom życzę powodzenia. :)

http://olborska.cupsell.pl/produkt/446815-Can-t-wait-damska-bluza.html
http://olborska.cupsell.pl/produkt/447752-Love-My-Wife-m-ski-t-shirt.html
http://olborska.cupsell.pl/produkt/447788-Love-My-Husband-damski-t-shirt.html
Gdybym jeszcze miała trzy słowa dodać, to tym razem pozytywnie się wypowiem. Podziwiam marki, które robią extra projekty po polsku, np. Chrum.com, Łap Nas, One Mug Day, Pan Tu Nie Stał. W naszym języku zupełnie inaczej odbiera się to, co jest napisane na ciuchach, mam wrażenie, że bardziej dosłownie. Łatwiej jest napisać coś po angielsku, bardziej światowo, często krócej. A polski język jest piękny i ma wspaniałe, zapomniane słowa. Dlatego też jednymi z pierwszych moich koszulek są Oblubieniec i Oblubienica. W klimacie miłości (także małżeńskiej) i po polsku.

http://olborska.cupsell.pl/produkt/445469-Oblubieniec-m-ska-bluza-z-kapturem.html
http://olborska.cupsell.pl/produkt/445489-Oblubienica-damska-koszulka-bez-r-kawk-w.html

http://olborska.cupsell.pl/produkt/434129-Dzi-kuj-damska-bluza.html

Czy jest jeszcze ktoś komu brakuje ciuchów z pozytywnym nastawieniem? Wkurzają Was na koszulkach wszelkie "fuck you, bitches" czy lubicie to? Wolicie polskie czy angielskie napisy?

Zastanawiam się, czy jest dla kogo robić ubrania z takimi napisami.

piątek, 24 stycznia 2014

Podział artystów ze względu na wygląd

Wzór wykonany z użyciem motywu broszki serduszka,
do kupienia i obejrzenia tutaj: http://pl.dawanda.com/product/56616291-Broszka-Serduszko-Azurowe

Wielu artystów ubiera się inaczej niż reszta społeczeństwa. Jest to fakt, nad którym nie ma co urządzać polemiki. Szczególnie ludzie spoza kręgu twórców wszelakich zwracają na to uwagę, zazwyczaj w sceptycznych komentarzach lub uciszanych salwach śmiechu niezrozumienia. Mówiąc prościej, mają niezły ubaw!

Artysta, człowiek nad wyraz wrażliwy, szukając sposobów wyrażenia siebie, znajduje go w sobie. Ubrania, dodatki, sposób ich noszenia, a także makijaż i fryzura to często rodzaj kreacji. Przechadzając się* ostatnio korytarzami uczelni, wyodrębniłabym kilka ich typów.

Wzór wykonany z użyciem motywu broszki serduszka,
do kupienia i obejrzenia tutaj: http://pl.dawanda.com/product/56616291-Broszka-Serduszko-Azurowe

1. Barwny ptak
Po poznaniu koła barw i wszelkich zależności między nimi, barwny ptak zaczyna korzystać z całej dostępnej palety bez żądnych zahamowań. Staje się chodzącą rafą koralową i można na nim znaleźć wszystkie kolory tęczy przemieszane na dodatek w pozornym bałaganie różnych wzorów. Wersja nieco okrojona to neonowe skórzane spodnie czy żarówiaste buty założone do niemal dziadkowego męskiego wdzianka a'la sportowa marynarka i sztruksy.

2. Czarna eminencja
Niekoniecznie chodzi o fanów metalu czy zapalonych punków. Po prostu ludzie, którzy czerń uważają za najwyższe dobro, które jest ponad wszystkimi kolorami. Jest najpełniejsza, najszlachetniejsza i zawsze odpowiednia. Zawsze. Może mieć różne odcienie i faktury, ale czerń to czerń i basta! Czasem mam wrażenie, że patrzą na innych z pogardą, są przekonani o swojej wyższości, jakby inni byli artystycznie niedorozwinięci i nie odkryli jeszcze fenomenu czerni.

3. Fashion victim
Osobniki szczególnie często spotykane na kierunkach związanych z odzieżownictwem lub działające w tej branży. Skoro zajmują się modą to koniecznie muszą modnie wyglądać. Jakby bały się, że ktoś z ich otoczenia wytknie im jakąś stylizacyjną wpadkę lub nieznajomość najnowszych trendów. Niektóre z tych osób dosłownie stają się ofiarami mody, ale jest na szczęście część, która odpowiednio wykorzystuje swoją wiedzę i talent, by wyglądać olśniewająco.

4. "Nie zależy mi"
To jest typ osób, które absolutnie nie chcą być podciągnięte pod żadną z powyższych kategorii. Aby tego uniknąć, sprawiają wrażenie, jakby totalnie ich nie obchodziło, jak wyglądają. Jakby liczyła się dla nich tylko sztuka (i na nią również wydawali całe swoje pieniądze). Tak sobie myślę, że hipsterska moda gdzieś tutaj miała swój początek...

5. Sztuka sztuką, ale ja to ja
No i ostatni typ to osoby, po których na pierwszy rzut oka nie widać, żeby mieli jakikolwiek związek ze sztuką. Są normalni. Ani nad wyraz wystylizowani, ani nie nonszalancko niechlujni. Takie przeciętniaki można by powiedzieć. Ludzie, jakich na ulicach setki. Jednak nie dałabym się zwieść tej normalności... Może całościowo nie wyglądają jakby właśnie uciekli z pracowni w szale twórczego szału, ale z pewnością mają wśród swoich akcesoriów, z którymi są blisko, jakąś ciekawostkę, której nie spotkacie u innych. Również wyrażają swój zmysł artystyczny, ale nie w tak nachalny sposób. 

Wzór wykonany z użyciem motywu broszki serduszka,
do kupienia i obejrzenia tutaj: http://pl.dawanda.com/product/56616291-Broszka-Serduszko-Azurowe

Na koniec trzeba dodać, że jest pewien wspólny mianownik dla tych wszystkich typów. Każdy artysta jest trochę alternatywny. U jednych widać to na pierwszy rzut oka, u innych trzeba poczekać, a i tak może tego nie zauważymy. Ci pierwsi od razu dają do zrozumienia, kim są i jak widzą świat, tym drugim wystarczy to, że oni sami wiedzą, o co chodzi.

Dodalibyście jeszcze jakieś typy? Znacie ludzi, którzy w 100% pasują do którejś z kategorii? Gdzie umieścilibyście siebie?

*przechadzając się korytarzami uczelni - wypatrując pól godziny we wszelkich możliwych miejscach jednej osoby, tracąc nadzieję, że się ją znajdzie, chociaż wszyscy mówią, że gdzieś tu jest...

środa, 9 października 2013

Olborska na Festiwalu Łódź Design po raz drugi

Tak, to już oficjalne. W tym roku moje nazwisko po raz kolejny będzie można zobaczyć na wystawie przy ul. Targowej 35. Tak jak rok temu znaleźć je będzie można w przestrzeni wystawowej wśród produktów firmy Porta Drzwi. Całe lato na fanpagu Porta Design Mail trwał konkurs na naklejkę na drzwi, która zaaranżuje przestrzeń wokół wizjera. W pierwszym etapie zgłosiłam dwadzieścia dziewięć projektów. W późniejszych dwóch też miałam coś wysłać, ale z różnych przyczyn jednak tego nie zrobiłam. Ale to nic, bo wysłane prace wystarczyły. Co prawda nie zdobyłam żadnej z głównych nagród, ale sama prezentacja na festiwalu jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Spośród jedenastu zrealizowanych i pokazanych naklejek aż trzy (!) będą moje!
 Otwarcie festiwalu już 17 października o 18:30. Zapraszam serdecznie. :) Na oficjalnej stronie są dostępne wszystkie informacje dotyczące biletów, harmonogramu i wszystkich wydarzeń towarzyszących.

Mimo, że konkurs już zakończony to na blogu firmy Porta Drzwi można zobaczyć wszystkie zgłoszone prace. Niestety nie są podpisane nazwiskami twórców, ale można obejrzeć poziom projektów. Co może jeszcze bardziej interesujące dla czytelników, można zdobyć nagrody dodatkowe - upominki i gadżety producenta drzwi. Wystarczy ciekawie skomentować wybraną pracę. Wygrywają trzy najlepsze komentarze. Może akurat traficie i skomentujecie moje projekty? :)





Nie, nie, nie, nie są to projekty, które będą na festiwalu. Z publikacją tamtych poczekam aż będę miała ich zdjęcia. Tymczasem zachęcam jeszcze raz do wzięcia udziału w konkursie na blogu Porta Drzwi.

sobota, 31 sierpnia 2013

Nie wyrzucaj. Zeskanuj.


Jedna z rzeczy, jakiej nauczyłam się na studiach to: nie wyrzucać żadnych swoich rysunków! A przynajmniej do czasu, aż ich nie zeskanuję. Nawet te bazgroły na marginesach albo pojedynczych pogiętych kartkach. Nawet te niedokończone albo pomazane innym wzorem, na wpół zapisane notatkami z wykładów. Wszystko może się przydać i stać się czymś nowym i wartościowym.

Co z takimi skanami później zrobić? Jest wiele możliwości. Można obrobić na komputerze, połączyć z inną grafiką, zmienić kolory, rozmiary, zniekształcić albo zainspirować się do stworzenia innej pracy. Każda rzecz, jaką narysowaliśmy skądś się wzięła. Te bazgroły namazane z nudów lub złości są jeszcze bardziej nasze niż starannie wymuskane martwe natury czy pejzaże. Mówią o nas więcej, nie powstają z musu, nie podlegają niczyjej ocenie. Nie raz w trakcie zajęć widziałam znajomych tworzących wspaniałe projekty między kolejną definicją a wzorem na obliczenie jakiegoś modułu. Każdy taki rysunek był bardzo oryginalny. I chociaż zdarzało mi się rysować podobne rzeczy, nigdy nie było to to samo. Podpatrzone wzory nie były moje, na mojej kartce już mnie nie zachwycały.

Poniżej prosty przykład jak kilka maźnięć pędzla zrobione w złości i bezradności, z braku weny i pomysłu na zadany temat może być wykorzystane w zupełnie inny sposób.


Motyw stworzony z czterech podstawowych wersji po zwiększeniu nasycenia kolorów.


Nałożony duplikat z samych białych krawędzi. Tło w postaci zdjęcia powierzchni rynny w Sulejowie. ;)


Zmultiplikowany motyw z wykorzystaniem lustrzanego odbicia. Najbanalniejszy sposób na stworzenie powtarzalnego wzoru, znielubiony przez wykładowców, pogardzany przez ambitnych studentów, ale czasem nieszkodliwy i warty zastosowania.


Zmiana kolorystyki. Grafika zyskała zupełnie nowy klimat. A wystarczyło przesunąć kilka suwaków w Photoshopie.


Trochę emocji, przypadku, zbiegu okoliczności i wolności tworzenia. Wzór możliwy do wykorzystania na wiele sposobów. We wnętrzu i w ubiorze. Jako tło w webowych grafikach albo plakatach. Albo jako baza kolejnego pomysłu. Znowu przerobiony. Ze zmienionymi kolorami, skalą, czy pocięty na kawałki.

Nie wyrzucaj bazgrołów. Nigdy nie wiesz, kiedy przyda Ci się ogonek świniopsa narysowanego na trapezie, którego długości przekątnych miałeś policzyć na matematyce albo misterna fryzura pantofelka lub innej bakterii z zeszytu od biologii. :)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Graficzny come back florystyczny

Kiedy kalendarz jest zapchany spotkaniami i deadlinami kolejnych projektów, ku zdziwieniu , łatwiej ze wszystkim wyrobić się na czas i jeszcze znaleźć chwilkę dla siebie. Może brzmieć to paradoksalnie, jednak mój przypadek wpisuje się w tą tezę w 100%. Lenistwo się skończyło i czas zabrać się za... wszystko. :) Powoli, jednak sukcesywnie, ilość pracy wzrasta, ale i moje umiejętności organizacji czasu wbijają się na kolejne poziomy. Do mistrzostwa brakuje mi jeszcze dużo, jednak widzę progres. A to cieszy.

Cieszy też wiosna. Słońce zdecydowanie dodało mi energii do działania. Nawet wcześniejsze wstawanie jest do wytrzymania (choć z pewnością może wydawać się to dziwne w moich ustach).

Ilość tematów na kolejne posty rośnie, a tymczasem troszkę grafiki kwiecisto - wiosennej.





Ostatni nadruk z nieco uproszczonej formie jest dostępny w moim sklepie na koszulkach:
http://olborska.cupsell.pl/produkt/430804-Wata-cukrowa-damski-t-shirt.html
http://olborska.cupsell.pl/produkt/430848-Wata-cukrowa-dziewcz-cy-t-shirt.html

piątek, 1 lutego 2013

Prints, prints, prints

1, 2, 3, próba papieru (transferowego).

W ramach jednego z projektów w tym semestrze mogliśmy zrobić nadruki na materiałach lub gotowych wyrobach. Jakiś czas wcześniej kupiłam w Lidlu papier transferowy A4 i postanowiłam go wypróbować.


Wybrany wzór należy zaprojektować na komputerze (równie dobrze może być zdjęcie w hiper jakości) lub narysować i zeskanować. Następnie wydrukować go na arkuszu papieru transferowego na zwykłej drukarce atramentowej. Z racji, że po naprasowaniu miejsce z wzorem jest usztywnione, lepiej wyciąć w miarę dokładnie wzór, żeby nie mieć sztywnego obszaru A4 i mniejszego wzoru na tym.

Poniżej przedstawiam projekty:




Dzięki możliwości wykonania nadruków na uczelni skorzystałyśmy z koleżanką z profesjonalnej prasy zamiast zwykłego żelazka. Jak się okazało była to duża zaleta. Przy o wiele krótszym czasie (45 s a nie 3 min. jak piszą na opakowaniu) uzyskałyśmy lepszy rezultat niż przy korzystaniu z żelazka. Jeden z wzorów musiałam naprasować w domu i niestety po praniu naprasowanka zaczęła schodzić z bluzki. Całość jakby popękała (bluzka na jedno ramię, wiskozowa).

Nadruki zrobiłyśmy na starych koszulkach, które wyszperałam w swojej szafie. Trzy z nich to typowe bawełniane t-shirty na w-f, więc bez szału bym powiedziała. ;) Dwie koszulki są ze zdecydowanie cieńszej wiskozowej dzianiny - według mnie na nich ten typ nadruków się nie sprawdza. Materiał jest cieniutki, niemal lejący, a naprasowanka go nieznośnie usztywnia i charakterystycznie "szeleści" w trakcie noszenia. Póki co chodziłam w topie na ramiączkach, wszystko w porządku, ale nadruk napina się na biuście i tylko czekałam, aż mi wzorek popęka. ;) Wyniki widzicie na zdjęciach. 





Podsumowując, profesjonalna prasa wymiata! ;P A co do papieru i jego domowego użytku to polecam do mniejszych nadruków, ewentualnie na grubszym materiale (np. bluzy dresowe, ale i żakiety czy sukienki z grubszej tkaniny albo torby itd.).

W tej chwili wszystkie nadruki zostały wprowadzone do sprzedaży. U góry bloga, na belce macie podstronę "Sklep z koszulkami" i tam je znajdziecie. Są nie tylko na damskich t-shirtach, ale również na męskich i dziecięcych. Gdyby była taka potrzeba, jest szansa wprowadzić ja na inny asortyment.
Bezpośrednie linki do wzorów na koszulkach:

http://olborska.cupsell.pl/produkt/428332-Retro-Lady-damski-t-shirt.html
http://olborska.cupsell.pl/produkt/428361-Retro-Boy-ch-opi-cy-t-shirt.html
http://olborska.cupsell.pl/produkt/428320-Konstrukcja-odzie-y-damski-t-shirt.html
http://olborska.cupsell.pl/produkt/428326-Funny-Vacations-damski-t-shirt.html
http://olborska.cupsell.pl/produkt/428340-Karuzela-damski-t-shirt.html
http://olborska.cupsell.pl/produkt/428348-W-ba-ce-mydlanej-damski-t-shirt.html

poniedziałek, 26 listopada 2012

From fashion to art

Dzisiaj zostały ogłoszone wyniki konkursu na grafikę na autorski t-shirt Joanny Hawrot. Zgłosiłam swoje trzy prace. Niestety nie udało się.

Zwyciężczyni i nagrodzonym serdecznie gratuluję. :) Na blogu Joanny Hawrot możecie obejrzeć wybrane prace:

Tytuł dzisiejszej notki to główne hasło określające filozofię marki. Miało być ono inspiracją do stworzenia projektów nadruków na koszulki.
Poniżej możecie zobaczyć moje propozycje.




W tej chwili dwa z powyższych nadrukó są w sprzedaży w moim własnym sklepie. Znajdziecie z nimi głównie koszulki damskie, ale gdyby była taka potrzeba, mogę przygotować też inny asortyment (damski, męski, dziecięcy lub poduszki czy kubki).

Pierwszy wzór:

Drugi wzór:

środa, 26 września 2012

III miejsce w konkursie


Mój wymarzony t-shirt

Dzisiaj z rana dowiedziałam się o zajęciu trzeciego miejsca w konkursie na nadruk na t-shirt. :)))) Moja twórczość została doceniona. :)  I to drugi raz w ostatnim czasie. :) Organizatorami tego konkursu byli Sophisti.pl i Go2hel. Nagrodą ma być torba i koszulka tejże firmy związanej z naszym półwyspem. Ciekawa jestem, którą bluzkę dostanę. :)

Teraz krótko o projektach. Tematyka konkursu strasznie mi podpasowała, bo ostatnio coraz bardziej do nadruków mnie ciągnie. Niestety nie znalazłam wystarczającej ilości czasu na stworzenie czegoś od początku, więc skorzystałam z prac z ostatnich lat, które leżą odłogiem w czeluściach mojego komputera. Niektóre możecie kojarzyć z prac konkursowych na okleinę drzwi, których nie wysłałam, a zamieściłam tutaj na blogu.

Krzyżaki rysowane w drugiej klasie liceum na kursie. Wymęczone, wypocone i wypracowane. Oryginalny rozmiar jednego rysunku krzyżaka był na kartonie 50x70 cm, w ołówku całość. Po sfotografowaniu i obróbce graficznej powstał wzór.


Powyższy prosty projekt chodzi mi po głowie od lat. Chodzi po głowie i czeka na realizację. :) Doczekał się chociaż nagrody.


Kapitel kolumny już widzieliście. Sfotografowany i lekko wyczyszczony ze śladów palców w programie graficznym. 


Przetransponowany projekt dywanu, który nie został jeszcze przedstawiony na blogu. Kredki świecowe i obróbka graficzna. 



Latawce moje kochane. Część, a raczej baza projektu na architektoniczne projektowanie tekstyliów. Tematem było połączenie motywów geometrycznych i natury - w moim ujęciu geometryczne były latawce, a naturalne chmury. Teraz całość zrobiłabym inaczej, ale same latawce lubię.



Projekt z mojej głowy, w której siedzi od jakiegoś roku czy dwóch. Tutaj jeszcze brakuje kolorów i ogólnego wykończenia, ale jak pisałam wcześniej, projekty były robione trochę na szybko. Nawet wysyłka i decyzja na konkretnych dziesięć prac zajęła mi jakieś kilkanaście minut, kiedy mieliśmy gości...

Tutaj możecie zobaczyć inne nagrodzone prace.
Niestety organizatorzy zrobili literówkę w moim nazwisku. :( Mam nadzieję, że to poprawią. Ale projekty są z pewnością moje, a nie jakiejś Oborskiej.
Niebawem pokażę resztę prac, spośród których wybierałam konkursowe.

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *